Hall of Fame: 2 świetne filtry (oraz jeden do bani).

lanza4

Mój stosunek do używania filtrów SPF to typowa Hassliebe. Uwielbiam je, bo działają i dzięki nim nie wygladam jak krokodyl (słoneczny weekend bez SPF i mam masę nowych przebarwień i popękanych naczynek). Nie cierpię filtrów, bo zawsze są lepkie, zostawiają na twarzy widoczną powłokę, tłustawą i nie daj boże białą. Po jednych dostaję alergii, inne drażną oczy do łez. Niektóre kremy z filtrami (szczególnie mineralnymi) działają jak symulatory zmarszczek – osadzają się w załamaniach skóry i tak bardzo je podkreślają, że nałóż taki krem, a zobaczysz, jak będzie wyglądać twoja twarz za kilka dekad. Nie mam dużych wymagań, ale niech produkt będzie niewidoczny i nie dramatycznie tłusty.
Filtrowego świętego Graala szukałam od bardzo dawna – przy tendencji do pękających naczynek powinno się je nosić jak rok długi. Z zimowymi, niższymi faktorami nie mam problemu – jest dużo dobrych kosmetyków, dopiero od 30 SPF wzwyż zaczyna być ciężko. Na razie znalazłam dwa, jeden wspaniały, a drugi bardzo przyzwoity. Czytaj dalej

Największe dziwne odkrycia w 2014 roku – Top 6

top2014

Nigdy nie robię postanowień noworocznych. Co roku w klubie fitness obserwuję styczniową falę neofitów, wykruszającą się z każdym kolejnym dniem stycznia, póki nie pozostaną tylko stali bywalcy. Tyle w kwestii postanowień, podejmowanych 31.12 każdego roku ;). Wolę podsumować stary rok, to mnie bardziej motywuje: czego się nauczyłam, co przeczytałam, gdzie pojechałam. Całkiem interesująco wygląda mini-podsumowanie w kategorii szeroko rozumiane zdrowie i uroda pani w średnim wieku (=mnie) ;). Należą do niej niesprecyzowane, drobne rzeczy, które przyniosły nadspodziewane, duże efekty i pozytywne zmiany. Pozycje są trochę od sasa do lasa. Na swój sposób są postanowieniami, ponieważ wszystko weszło do mojego żelaznego zestawu i wszystko chcę kontynuować.
Proszę się nie spodziewać odkryć kulturalnych, filozoficznych, światopoglądowych i naukowych, to nie ten post ;). Oto Top 6, kolejność dowolna:

Czytaj dalej

Kawowy ulubieniec internetu.

header kawa 770 na 200

źródło: ja!

Tym razem niekulinarnie. Wydawało mi się, że wszyscy znają już ten rewelacyjny patent, a jednak nie. Peeling z kawy, ulubieniec internautów – jeśli go znacie, nie czytajcie dalej. Jeśli nie znacie, przetestujcie, bo naprawdę warto. Odkąd zrobiłam go pierwszy raz, zarzuciłam kupne peelingi – żaden tak nie działa. Efekt jest spektakularny: idealnie gładka, jakby wypolerowana skóra o zdrowym kolorycie.

A peeling z kawy składa się z – kawy.

Czytaj dalej