Hall of Fame: 2 świetne filtry (oraz jeden do bani).

lanza4

Mój stosunek do używania filtrów SPF to typowa Hassliebe. Uwielbiam je, bo działają i dzięki nim nie wygladam jak krokodyl (słoneczny weekend bez SPF i mam masę nowych przebarwień i popękanych naczynek). Nie cierpię filtrów, bo zawsze są lepkie, zostawiają na twarzy widoczną powłokę, tłustawą i nie daj boże białą. Po jednych dostaję alergii, inne drażną oczy do łez. Niektóre kremy z filtrami (szczególnie mineralnymi) działają jak symulatory zmarszczek – osadzają się w załamaniach skóry i tak bardzo je podkreślają, że nałóż taki krem, a zobaczysz, jak będzie wyglądać twoja twarz za kilka dekad. Nie mam dużych wymagań, ale niech produkt będzie niewidoczny i nie dramatycznie tłusty.
Filtrowego świętego Graala szukałam od bardzo dawna – przy tendencji do pękających naczynek powinno się je nosić jak rok długi. Z zimowymi, niższymi faktorami nie mam problemu – jest dużo dobrych kosmetyków, dopiero od 30 SPF wzwyż zaczyna być ciężko. Na razie znalazłam dwa, jeden wspaniały, a drugi bardzo przyzwoity. Czytaj dalej

Zamiast soli. Wegański „parmezan”, czyli…

platki1

…płatki drożdżowe. Są dziwne. Wyglądają, jak bułka tarta. Wciągają, jak chipsy. Rewelacyjnie zastępują ser weganom i osobom uczulonym na mleko (stąd właśnie je znam). Mają dziwny, słodko-słonawy, uzależniający smak umami. Zawierają mnóstwo witamin z grupy B, aminokwasy i cały układ okresowy wspaniałości: chrom, żelazo, potas, selen, fosfor, wapń, lit, cynk itd. Aż dziw, że coś tak słonego może być tak zdrowe.

Czytaj dalej

Jak wreszcie zacząć pić więcej wody? Jeden, ale skuteczny sposób.

woda2Czy ktoś składał postanowienie noworoczne pt „będę pić więcej wody”? Haaa. Haaa. HahhHAhahaA. Bo ja parę razy. Plus jeszcze nieskończoną ilość razy w ciągu roku. Zazwyczaj mój dzienny bilans płynów to kawa albo dwie i kilka łyków wody. Mogłabym uczyć wielbłądy, jak przetrwać bez picia. Tak, jakby mój organizm zapominał, co to pragnienie  – i tak właśnie bywało do sierpnia zeszłego roku, bo od tamtego czasu jestem wzorem nawodnionego człowieka. Jak to się stało? Bardzo prosto.

Czytaj dalej

Szykujcie kosze piknikowe. Wegetarg już w najbliższą niedzielę!

wegetarg

Co? Wegetarg (klik). Mnóstwo fantastycznego, wegetariańskiego i wegańskiego jedzenia. Oprócz tego kosmetyki i produkty cruelty free, design, publikacje i wiele, wiele innych. Lista tych wszystkich dóbr i wystawców tutaj (klik).
Kiedy? W najbliższą niedzielę, 17 maja.
Gdzie? W żoliborskim Forcie Sokolnickiego przy pl.Wilsona (tutaj klik).

Już się nie mogę doczekać wegańskich gofrów, lodów i mango lassi. Szykujcie koszyki piknikowe!

Przekąski treningowe – część 3. Daktylowe batony, dla których warto iść na trening…. (Baton typu Raw Bite, Lärabar).

daktylraw1Daktylowo-śliwkowe batony z nutą czekolady, alias Zabójcy Blendera. Mój prawie przy nich poległ – ale też trzeba przyznać, że ma za sobą 6 lat katorżniczej pracy. Dlaczego warto robić samemu batony – o tym było już TUTAJ i TUTAJ, więc nie będe wchodzić w szczegóły. Dlaczego warto zrobić akurat te batony – wystarczy spróbować i od razu chce się wyjść na trening tylko po to, żeby mieć pretekst  do ich zjedzenia. Są pyszne.

Czytaj dalej

Kawowy ulubieniec internetu.

header kawa 770 na 200

źródło: ja!

Tym razem niekulinarnie. Wydawało mi się, że wszyscy znają już ten rewelacyjny patent, a jednak nie. Peeling z kawy, ulubieniec internautów – jeśli go znacie, nie czytajcie dalej. Jeśli nie znacie, przetestujcie, bo naprawdę warto. Odkąd zrobiłam go pierwszy raz, zarzuciłam kupne peelingi – żaden tak nie działa. Efekt jest spektakularny: idealnie gładka, jakby wypolerowana skóra o zdrowym kolorycie.

A peeling z kawy składa się z – kawy.

Czytaj dalej