Soczewica Bieługa w pomidorowo-kokosowo-orzechowym łagodnym sosie.

bieluga1

Ten sos to podwójny comfort food: bardzo szybko się go robi, a jest pyszny, słodkawy od mleka kokosowego i cebuli, ze świeżą, pomidorową nutą. To moja awaryjna potrawa, bo zawsze mam w szafkach kartoniki passaty, puszki mleka kokosowego i jakiś rodzaj soczewicy. Dwadzieścia minut i obiad gotowy.
Czytaj dalej

Reklamy

Zimowe pomidorowe chilli z czarnej fasoli z dodatkiem kakao.

chilliveg1Jest zimno – jest chilli. Nie bez powodu poprzedni przepis na chilli pojawił się w zeszłym roku w podobnej porze. Tegoroczna (nadal wegańska) wersja jest udoskonalona: jeszcze gęstsza, jeszcze bardziej aromatyczna, w dodatku z nowym, pożywnym składnikiem. Co ciekawe, doczekała się wielu komplementów od fanów mięsa – to chyba przez smak umami. To dość pracochłonna potrawa, wymaga namoczenia fasoli, ale warto: gotowy sos jest wyrazisty, rozgrzewający, o bardzo bogatym smaku. Mało kto odgadnie, że zawiera 6 łyżek kakao (nie, nie smakuje jak czekolada, ani nie jest słodki). Moja ulubiona zimowa potrawa.

Czytaj dalej

Long time no see.

podroze1Long time no see. Siedmiomiesięczny remont wygonił mnie z kuchni, potem nawalił komputer, a teraz aparat fotograficzny.  W międzyczasie gotowałam na gościnnych występach w różnych miejscach, co średnio sprzyjało robieniu zdjęć i zapisywaniu przepisów (za to było bardzo inspirujące).

warzywa1Co się działo? Zdążyłam wpaść na Hvar, posiedzieć trochę w Rzymie i przelecieć jak meteor przez Kraków. Zebrałam na działce 50 kg wiśni. Przeżyłam krótki romans z kuchnią raw, ale o tym więcej innym razem. Oswoiłam kota. Zaczęłam hodować sukulenty. Straciłam jednego psiego przyjaciela, a pojawił się nowy. Pewnie zdarzyło się jeszcze tysiąc innych rzeczy, o których zdążyłam już zapomnieć.

goscinnie1Oczywiście dużo gotowałam: w wynajętym mieszkaniu w Rzymie, u rodziny i znajomych. Znosiłam naręcza warzyw i owoców z bazaru na Wolumenie, azjatyckiego targu, działki. Były pikniki, kolacje na tarasie, wyjazdowe uczty. To było udane lato i jesień.
A teraz wracam.

Ulubiony napój na upał. Tradycyjnie, ale nie do końca.

naupalbezcukru1

Jak to się dzieje, że kiedyś w wakacje potrafiło padać przez trzy tygodnie z rzędu, a teraz temperatury dobiegają 40 stopni? Ocieplanie klimatu? Zwykła pogodowa sinusoida? Lubię upały, ale 36’C w mieście to ponury żart. Jest tak gorąco, że nie chce mi się trzymać laptopa na kolanach. Wstaję tylko do lodówki po dolewki ukochanego picia na upał. Zna je każdy, kto wychował się w PRL, miał babcię albo jadł stołówce.
Czytaj dalej

Hall of Fame: 2 świetne filtry (oraz jeden do bani).

lanza4

Mój stosunek do używania filtrów SPF to typowa Hassliebe. Uwielbiam je, bo działają i dzięki nim nie wygladam jak krokodyl (słoneczny weekend bez SPF i mam masę nowych przebarwień i popękanych naczynek). Nie cierpię filtrów, bo zawsze są lepkie, zostawiają na twarzy widoczną powłokę, tłustawą i nie daj boże białą. Po jednych dostaję alergii, inne drażną oczy do łez. Niektóre kremy z filtrami (szczególnie mineralnymi) działają jak symulatory zmarszczek – osadzają się w załamaniach skóry i tak bardzo je podkreślają, że nałóż taki krem, a zobaczysz, jak będzie wyglądać twoja twarz za kilka dekad. Nie mam dużych wymagań, ale niech produkt będzie niewidoczny i nie dramatycznie tłusty.
Filtrowego świętego Graala szukałam od bardzo dawna – przy tendencji do pękających naczynek powinno się je nosić jak rok długi. Z zimowymi, niższymi faktorami nie mam problemu – jest dużo dobrych kosmetyków, dopiero od 30 SPF wzwyż zaczyna być ciężko. Na razie znalazłam dwa, jeden wspaniały, a drugi bardzo przyzwoity. Czytaj dalej

Bakłażanowo-pomidorowa lazania z wegańskim beszamelem.

beszamel1

Nie samym hummusem człowiek żyje. Wegańskie i wege jedzenie to szczęśliwie nie tylko zdrowe papki. Kiedy tęskni mi się za śródziemnomorskimi wakacjami i śródziemnomorskim jedzeniem, robię wegańską lazanię. Najbardziej lubię szpinakowe i grzybowe nadzienie, a tym razem zrobiłam takie (to po prostu gęstsza wersja sosu alla Norma). Zweganizowałam przepis na beszamel, więc lazania jest naprawdziwsza, z zapieczoną na złoto skórką, soczystym wnętrzem i masą pomidorowego sosu. Mniamm.

Czytaj dalej

Pan con tomate, czyli krótki wypad do Madrytu

pancontomate2

Lubię wyjeżdżać poza sezonem i w nietypowych porach. Tanie bilety, żadnych turystów, nie ma tłoku i kolejek. Listopad, początek grudnia, a potem styczeń i luty to dla mnie najlepsze terminy na zwiedzanie miast.
Pierwsze moje wyjazdowe skojarzenia z Hiszpanią to Barcelona, wybrzeża i Wyspy Kanaryjskie. Pewnie nie wpadlibyśmy na to, żeby wybrać się akurat do Madrytu, gdyby nie znajomy, który niedawno wyjechał tam studiować filozofię. Dobrze, że tam trafił, dobrze, że postanowiliśmy go odwiedzić.

Czytaj dalej