Czerwcowe kulinarne upadki i wzloty.

winner_bob

Czerwiec, czerwiec i po czerwcu. Nijaki miesiąc, kiedyś przedsionek wakacji, a teraz po prostu coś między weekendem majowym a momentem, kiedy miasto wyludnia się urlopowo i robi się przyjemnie. Lubię lato w mieście – znikają korki, pojawiają się targi i imprezy pod gołym niebem. Mam więcej czasu, dużo gotuję, raz wychodzi, a raz nie. Właśnie w czerwcu przydarzyło mi się kilka spektakularnych kulinarnych porażek, ale też kilka bardzo udanych rzeczy. A bohaterowie i porażki czerwca to….

bobb

Bohater nr 1. Bób. Gotowany bób bez żadnych dodatków. Bób w sałatkach na zimno. Bób w sałatkach na ciepło. Jako pasta. W zupie. Rozciapciany na podpieczonym chlebie – to moja słowiańska wersja modnego tosta z awokado (serio, to fajny zamiennik! i w dodatku dużo tańszy!). Jest czerwiec, jest bób – i kropka.

biszk1Bohater nr 2. Ten omleto-biszkopt z truskawkami. Zimą robię w kółko bananowy piernik, a w czerwcu właśnie ten wypiek. Zawsze na deser, zawsze z truskawkami. Zastępuje mi tradycyjne ciasta i słodycze, których już prawie nie jem. Szybki, tani, prosty i owocowy, gwiazda czerwcowych pikników. Już niedługo przerzucę się na wersję z malinami.

Żeby nie było tak słodko – w czerwcu zdarzyły mi się też piękne, spektakularne kulinarne porażki. Kiedy myślisz, że coś jest tak proste, że nie może się nie udać, złośliwy chochlik postara się, żebyś bardzo się zadziwił.

fail_sarah

Fail nr 1. Chleb z ziaren Sarah Britton, na polskich forach zwany czystoziarnistym (nie lubię tej nazwy – jakoś kojarzy mi się z Paolo Coelho – a brr). Przepis był zwodniczo prosty, ale chleb nie udał się wprost epicko. Mimo zachowania proporcji rozpadał się, był mokry w środku i dziwnie surowy. Piekłam go ok. 2 razy dłużej, niż podane w przepisie. Nie poddaję się, jeszcze spróbuję.

fail_kielkiFail nr 2. Hydroponiczne kiełkowanie w słoiku. Nasiona, zalane wodą, zmienianą 2x na dobę, powinny zakiełkować w przeciągu 2-4 dni. Po tygodniu leżakowania nasionek spasowałam i wylałam dziwnie pachnącą wodę z leniwymi, ledwie napęczniałymi nasionami. Prawdopodobnie spróbuję jeszcze raz, ale raczej nie latem (zimą kiełki mają większy sens – nie ma świeżych warzyw i owoców).

mix1Oprócz tego w czerwcu były pikniki, spacery, truskawki i wyścigi kolarskie. Trafiłam na jeden obłędny serial i kilka niezłych książek, ale są warte więcej niż dwuzdaniowa wzmianka, więc pewnie będzie o nich później. Stay tuned.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s