Lunchbox nr 1. Grillowane ziemniaki, kalafior i korzeniowe z owczym serem i chilli.

lunchbox2

Nie lubię używać obcojęzycznych wyrazów, kiedy istnieją polskie odpowiedniki, ale pudełko z jedzeniem do pracy jest jednak trochę mniej wygodne niż lunchbox albo japońskie bento. Widziałam ostatnio na wielu blogach wdzięczne cykle postów o jedzeniu do pracy – bardzo podobają mi się te serie i chętnie dołączę się z własnymi lunchboxami. Uwielbiam oglądać cudze pudełka obiadowe – takie małe guilty pleasure. Przygotowanie jedzenia do pracy jest niewdzięczne, rutynowe, nudne i powtarzalne. Szybkie i niewymagające patenty na lunchboxy są u mnie w wielkiej cenie i chetnie podzielę się moimi.

Zawartość lunchboxu – przynajmniej u mnie – musi spełniać mnóstwo wymogów. Ma przetrwać całą noc w lodówce (bo przygotowuję ją wieczorem na kolejny dzień) oraz godzinny dojazd do pracy komunikacją miejską (trzęsienie, telepanie etc). Ma pachnieć przyjaźnie dla otoczenia. Musi dać się zjeść na zimno albo łatwo odgrzać (niestety w pracowej mikrofali). Powinna móc się szybko przygotować, bo często nie chce mi się w zabieganym tygodniu roboczym spędzac za dużo czasu nad garnkami. Chcę, żeby była zdrowa, sycąca, ale nie składała się z samych węglowodanów, inaczej zasnę w pracy przy biurku, albo co gorsza na zebraniu (tak, zdarza mi się to). Miło, jeśli nie będzie bardzo droga. I – last but not least – ma być urozmaicona i DOBRA. Może jedzenie, które pojawi się w serii lunchboxowej nie będzie szczytem odkryć kulinarnych, ale na pewno spełni wszystkie te założenia.

lunchbox1

Lunchbox: pieczone plastry młodych ziemniaków, różyczki kalafiora, buraki, marchew + owczy ser + oliwa, oregano, chilli w płatkach (dwóch ostatnich jest naprawdę sporo), sól, pieprz.

Taki właśnie jest ostatni lunchbox. Wyważona ilość węglowodanów, białka i czegoś zielonego. Warzywne resztki z lodówki, pokrojone i obsypane przyprawami w dosłownie 5 minut (nie obieram ziemniaków ani młodych botwinkowych buraczków). Potem przez godzinę ja miło spędzam czas, a one się pieką. Win-win.

Reklamy

One thought on “Lunchbox nr 1. Grillowane ziemniaki, kalafior i korzeniowe z owczym serem i chilli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s